Tylko miłość istnieje – lęk jest jak przywidzenie

Lęk

pewność siebie

Łamiąca wiadomość: pojawił się wpis na blogu Wujka Lucyfera

Długi, długi czas zwlekałem z napisaniem czegoś na bloga – a to nie miałem czasu, a to się wahałem czy ma to jakikolwiek sens, skoro jest Facebook, potem wahałem się bo długo nie publikowałem i czułem się nie najlepiej przez ostatnie miesiące… Wszystko kręciło się wokół tego dla kogo i czy warto – czyli jak to zwykle u mnie bywa. Blokowało mnie poczucie, że bloga nie można prowadzić jak się nie przykładasz itd, ale dobrze wiemy, że to nieprawda, bo można wszystko, tylko trzeba mieć w sobie wystarczająco dużo chęci, żeby pozmagać się z rzeczywistością. Jest jeden temat, jedna myśl, która cierpliwie czekała na rozwinięcie jej publicznie, dla innych i dla mnie osobiście.

Lęk

Lęk jest wszechobecny, ale czy jesteście świadomi tego, że nie jest realny? Ach, oczywiście czujemy go, więc musi być … I nie można temu zaprzeczyć. Z całą pewnością lęk ISTNIEJE – tyle, że nie tu i nie teraz. Jest jak przywidzenie, złudzenie optyczne czy fatamorgana. Zobaczyliśmy coś, wzbudziło w nas to mocną reakcję, ale … Nie jest częścią rzeczywistości z jaką się stykamy. A czym jest? Myśleniem o tym, co się nie wydarzyło (ale może, olaboga) albo o tym, co już dawno przestało być teraźniejszością (ale przeżywamy to jakby było). Gdy jestem obecny tu i teraz, nie wybiegam w przód, ani nie robię kroków w tył, w gąszcz moich przykrych doświadczeń – czy lęk może w ogóle istnieć? Podpowiem Wam, że ostro musi wtedy walczyć o przetrwanie…

Strach

Strach – tu sprawa jest zupełnie inna. Ale to wynika tylko i wyłącznie z takiej różnicy, że strach jest nierozerwalny z teraźniejszością. Strach ma nas ochronić przed konsekwencjami spotkania z niebezpieczeństwem – zmusić nasz organizm do ucieczki przed wściekłym psem lub do skulenia się w bezruchu, by nie mógł nam zrobić dużej krzywdy (pro tip – przed psami się nie ucieka, kulisz się kucając i zasłaniając wrażliwe miejsca ciała jak twarz, brzuch, gardło etc). Ale strach w dzisiejszych czasach istnieje rzadko, w naszych kręgach kulturowych. Dlaczego? Ponieważ nasze lęki i obawy zajmują jego miejsce, nie pozwalając nam an kontakt z tym, co mogłoby wywołać strach.

Tu i teraz

Co istnieje tu i teraz, gdy w pełni odpuszczam przeszłe doświadczenia i przewidywanie przyszłości? Gdy skupiam się jedynie na tym, co widzę, zatrzymując bieg swoich myśli? Zaskakujące, ale kiedy naprawdę odpuścimy wszystko poza chwilą teraźniejszą, to pojawia się wdzięczność i bezwarunkowe uczucie miłości do tego, co jest.

Osobiście myślę, że tak się dzieje, bo gdy patrzę w przeszłość to widzę to, czego nie mogę już naprawić i to na co nie mogę już nic poradzić, co jest dołujące. Kiedy patrzę w przyszłość – w połowie przypadków czuję lęk. Oglądam się za plecy i czuję wstyd lub zażenowanie, patrzę w przód i napinam się by uniknąć tego, co widzę z tyłu. Nic więc dziwnego, że kiedy się zatrzymam i odpuszczę wszystkie te myśli to czuję w pierwszej kolejności wdzięczność, a w drugiej miłość. W ten sposób moja dusza dziękuje mi za to, że wreszcie jej odpuściłem i pozwoliłem po prostu być.

Siedząc głęboko w tu i teraz doświadczamy realności. Przeszłość i przyszłość istnieją dzięki naszej świadomości, a odcinając ją od nich (co wymaga praktyki) kierujemy uwagę na bycie. Na to, co istnieje – nie to co już odeszło, ani to co powinno przyjść. Tylko na to, co jest. I chociaż tyle się o tym mówi i mówiło, a na pewno będzie się jeszcze mówić – potęga uczuć jakie płyną z doświadczenia chwili teraźniejszej zawsze będzie zaskakiwać.

pewność siebie

Bóg, życie wieczne i Raj

Nie ma tu porażek. Nie ma błędów. Nie ma tutaj lęku i obaw. Nie ma oceniania, porównywania, a więc i wszystkiego, co związane z tymi rzeczami. Jestem tylko JA w trybie TERAZ obserwujący TU.

I wiecie co to jest? Polecę archetypami i koncepcją, której autora i pochodzenia nie pamiętam, ale zapadła mi głęboko w pamięć.

BÓG (świadomość) doświadczający WIECZNOŚCI (teraźniejszość bez początku i końca) w RAJU (tutaj, bez odniesień).

Moim zdaniem bardzo ciekawe jest, że takie wymyślone, wewnętrzne zatrzymanie biegu czasu, rozproszona koncentracja na całokształcie rzeczywistości – że to wszystko przynosi tak wiele pozytywnej energii.

Miłość

Przywodzi mnie to do właśnie tej myśli, że miłość (ta bezwarunkowa, do Wszechświata i od Wszechświata) to jedyne, co istnieje naprawdę.

Lęki rozmywają się w starciu z rzeczywistością. Obawy znikają, gdy ruszamy do działania. Gdy jestem tu i teraz – jestem tym, co robię. Nie mam jak się ocenić, bo do tego potrzeba odcinka czasu, cofnięcia się w przeszłość. Nie mam jak się porównać, bo musiałbym znowu spojrzeć na kryteria poznane gdzieś i kiedyś. Jak mam być zaniepokojony, skoro nie obserwuję do czego zmierza obecna sytuacja i ignoruję przyszłość?

Lęk wytwarzamy. Strach również, ale nad tym możemy również zapanować za pomocą skupienia się na tu i teraz, na tym co robimy. Co pozostaje, gdy wściekły pies, który nas atakował, przed którym obroniliśmy się kuląc w kucki, zmęczył się i odpuścił sobie?

Wdzięczność.

Bezwarunkowa miłość.

Wielbimy chwilę, w której okazuje się, że żyjemy.

…. a potem zastanawiamy się nad tym, jak wytłumaczymy innym, dlaczego się spóźniliśmy na ważne spotkanie i nagle wszystko pryska.

 listyczytelnikow@wujeklucyfer.pl

Facebook | Instagram  | Szatany Internetu 2.0 

Lusiferi Morgan

 

Bea Johnson o Zero Waste

bea johnson zero waste

Dzisiaj, po krótkiej przerwie od zapożyczonych zza granicy tekstów o Zero Waste i ekologii, mam dla Was coś od samej Bei Johnson, ikony ruchu Zero Waste. Kto nie słyszał o niej i jej słoiku? Cóż, pewnie niewiele osób interesujących się środowiskiem w takim stopniu, by szukać swojej drogi w ZW. Jednak kto nie słyszał, ma szansę zagłębić się w historię o pięciu R koncepcji Zero Waste według Bei Johnson.

Continue reading „Bea Johnson o Zero Waste”

(nie) pewność siebie

pewność siebie

Nie mamy pojęcia

To nie jest tak, że już od urodzenia jesteśmy pewni wszystkiego. Nie jest tak, że znamy siebie samych na wylot i na tej podstawie stajemy się pewni siebie, odważni, czujemy się wartościowymi ludźmi. A kiedy jesteśmy nieśmiali, niepewni i pełni wątpliwości to dzieje się tak dlatego, że my właśnie w drodze wyjątku nie dostaliśmy tej wiedzy od życia.

Continue reading „(nie) pewność siebie”