Wegańska dieta – masakra blenderem mechanicznym, 2017

 

Dzień dobry, żrę trawę

Jestem początkującym weganinem – i dobrze mi! Od lutego nie jem mięsa, staram się nie jeść nabiału, jajek i innych niewegańskich dziamdziamów. Jako, że nie jestem jeszcze do końca zielony w temacie weganizmu (gdybym był całkiem zielony to mówilibyście mi mistrzuniu i błagali o moje przepisy) – wypowiem się. Uważam, że w internecie jest zdecydowany niedosyt amatorszczyzny i początkujących, którzy nie wstydzą się swoich błędów i początków. No może nie na youtube (tam nikt nie ma wstydu), ale jednak. Dzisiaj opowiem Wam o wegańskim szaleństwie z piekła rodem. Czyli moim własnym.

ZERO WASTE czyli kocham i nie śmiecę

zero waste 1

ZERO WASTE – ‚taki tam trend’ ?

Ciekawe czy zdajecie sobie sprawę z tego, że Wasze życie jest pełne zbędnych, plastikowych śmieci. Mogliście słyszeć o tym, jak ważna jest segregacja i pewnie widzieliście butelki płynące z prądem rzeki. Pewnie coś tam kojarzycie, że plastikowe butelki mogą być toksyczne, ponieważ są wytwarzane z ropy naftowej… Jednak czy słyszeliście o ludziach żyjących zupełnie BEZ PLASTIKU? U nich, jak u naszych dziadków ze Słodowym pod pachą, nic się nie marnuje. U nich? Może niedługo też u mnie…

Powązki – anioły i piękne pomniki

powązki

Wylądowałem na cmentarzu, chociaż całkowicie żywy (chociaż może tylko na ciele). Spacerowałem i podziwiałem stare pomniki, robiąc zdjęcia bez obaw – w końcu nie kradłem niczyjej duszy, jako że większość z nich już dawno baluje w innym świecie. Zdarzyło mi się przystanąć nad połamaną płytą grobową i zastanowić się czy to orkan i spadające na grób drzewo, czy może ktoś się uwolnił po kilkudziesięciu latach, żeby rozpocząć polowanie…

Każdy ma prawo być sobą – euintegration.co.uk

Artykuł na łamach euintegration.co.uk (źródło)

„Każdy ma prawo być sobą!

Co dla Was oznacza to sformułowanie? Dla mnie oznacza podstawowe prawo człowieka do wyrażania siebie. Prawo, które ma każdy bez względu na płeć – odczuwaną czy biologiczną. Prawo, które wielu ludziom transpłciowym odbiera się lekko, niemal nonszalancko i to w miejscach, które powinny to prawo szczególnie mocno ochraniać – w szpitalach, szkołach, urzędach. W miejscach, w których dyskrecja i szacunek powinny być podstawą, na której opiera się współpraca. My, Fundacja Trans-Fuzja jesteśmy strażnikami tego prawa w Polsce. Poznajmy się 🙂

Osoby transpłciowe są między nami. Prawdopodobnie wiele razy dzieliłeś z taką osobą przestrzeń miejską, nie będąc tego świadomym. Nie dlatego, że zajmujesz się swoimi sprawami i nie masz czasu się rozglądać, a raczej dlatego, że osobom transpłciowym przeważnie zależy na tym, żeby się nie wyróżniać. Tak naprawdę nie różnią się niczym od innych ludzi, chociaż można odnieść inne wrażenie przeglądając internet lub oglądając programy poruszające tematy transpłciowości.

Komiksy Julii Kaye

 

Mini-artykuł opublikowany na stronie Fundacji Trans-Fuzja (źródło):

„Transpłciowość wiąże się z wieloma wątpliwościami i całą paletą odcieni dyskomfortu. Nie tylko przed podjęciem decyzji o zmianach, a także już w trakcie zmian i często później. Jednak z wielką radością obserwujemy coraz więcej osób, które dzielą się swoimi przeżyciami i doświadczeniami na forum publicznym. Dodają odwagi tym, którzy są jeszcze przed jakimikolwiek zmianami i odczuwają silną presję otoczenia, zdaje się niemożliwą do pokonania.
Jedną z takich osób jest transpłciowa artystka, twórczyni komiksu „Up and Out” – Julia Kaye. Ceniona przez wielkie marki takie jak Cosmopolitan czy Disney, młoda artystka ilustruje swoje osobiste przemyślenia i przeżycia na temat zmian, jakie zachodzą w jej życiu.
Jej komiks, „Up and Out”, w poruszający sposób opisuje życie transpłciowej kobiety, jej powody do radości, ale także trudne emocje i odczucia płynące z konfliktu między tym, kim jest, a kim chciałaby być. Komiks pomaga lepiej zrozumieć zmiany – nie tylko jej samej, ale także pomaga innym pokonać swój strach i wątpliwości w drodze po prawo do bycia sobą.
Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Julii na stronie jej serii „Up and Out” – http://upandoutcomic.com
Przyjemnej, poruszającej i dodającej otuchy lektury! ”

O co chodzi z „dead namingiem”

Publikacja mojego autorstwa, zamieszczona na fanpage Fundacja Trans-Fuzja.

(źródło)

„Dla wszelkich mediów, włączając media jakimi są internet i portale społecznościowe, temat transpłciowości to wciąż pewnego rodzaju kontrowersja. W wielu osobach budzi wielkie emocje, dlatego tak ważne jest dobieranie odpowiednich słów, gdy piszemy o historiach osób transpłciowych. Podobnie istotną kwestią jest tzw. dead naming czyli używanie starych danych (sprzed korekty płci) osoby transpłciowej. Są to tematy wrażliwe, dlatego należy zachować pewną empatię i takt pomimo tego, że wiele osób publicznych, będących również osobami transpłciowymi nie ma osobistych obiekcji co do używania pewnych określeń i dead name. Ma to jednak duże znaczenie dla społeczności transpłciowej i wizerunku osób transpłciowych w mediach.

Bez nazwy i obrazka

Dzisiaj mam ochotę napisać posta tylko i wyłącznie o tym, co ostatnio robię. Pozornie może to być post o niczym. Pozornie? Wiecie… Przyznam się, że sam o postach o czyimś życiu (nie o przemyśleniach, a o wydarzeniach czy sesjach modowych) myślałem dotąd z dużym dystansem. Kiedy ktoś lubi wynurzenia na temat bluzy z H&M albo opis spaceru z kumpelą czy wakacji w Jastarni to ok… Ja na blogach najczęściej szukam porad, przemyśleń, instrukcji. Czasem zbaczam na modowe posty, kiedy dziewczyna jest ładna albo ktoś robi naprawdę dobre fotki. Ale rzadko czytam epopeje o odkryciach dnia codziennego typu „poszedłem, zrobiłem, było cool”. Tak samo nie czytam recenzji. Taka cecha mojego wewnętrznego ekosystemu, żeby nie sprawdzać opinii zanim sam nie spróbuję. Oczywiście w przypadku rzeczy, przy których pomyłka nic mnie nie kosztuje (albo niewiele).