Autorytety – pułapka cudzych myśli

autorytety 5

Jak to się stało, że przez długi czas ufaliśmy dentyście ze stetoskopem, kiedy polecał nam z telewizora pastę do zębów?

Równie długo i namiętnie wierzyliśmy mimice prezenterki z wieczornych wiadomości – grymas oburzenia przebijał się przez taflę do rzeczywistości i odciskał się na naszej twarzy jak porządnie namoczony w tuszu stempel.

A gdy matka chwaliła nasz przeciekający, niezgrabny kubek zrobiony na zajęciach plastyki, planowaliśmy zostanie rzeźbiarzami, wierząc że dostrzegła klejnot naszej duszy, jak rasowy łowca talentów. W wyobraźni widzieliśmy jej spojrzenie i wykrzywione w uśmiechu usta, pomnożone przez tysiące twarzy zwróconych w stronę naszych ponadczasowych dzieł na miarę Michała Anioła.

autorytety 4

Chcemy wierzyć, że oni mają rację, bo wiedzą więcej, poświęcili temu więcej czasu, nie pomylą się dla nas, nie zawiodą naszej wiary. Widzimy wszechobecne symbole i znaki, które rozumieć możemy tylko w jeden sposób. Profesjonalizm bieli fartucha, prawda zaklęta w nienagannym wizerunku oraz czysty zachwyt w błyszczących oczach.

Często dopada nas iluzja naszego umysłu, która nakrywa peleryną niewidką ten nie pasujący do sytuacji stetoskop, którego nikt nigdy nie użył zgodnie z przeznaczeniem. Nawet gdyby ów aktor był dentystą to i tak stetoskopem mógłby co najwyżej poddusić zagryzającego się na jego dłoni pacjenta, by ten nieco poluźnił szczęki i wypuścił z pułapki swojego „oprawcę”.

Czar uśmiechu z telewizora swym blaskiem i chwałą odwraca uwagę od naprawdę istotnych informacji, zalotnie odsłaniając tylko ich skrawek – raczej przez przypadek niż celowo.

Uczucie dumy przesłania nam fakt, iż tak naprawdę widzieliśmy nasz rękodzielniczy wyrób w rękach matki tylko raz, a resztę swojej bytności spędził na półce w jej pokoju, przestawiany z kąta w kąt. Jedyne co z niego nie wycieka, to garść matczynych wspomnień i tęsknoty za czasem, kiedy byłeś małym kurduplem bez jednego włosa pod nosem i jednym komplementem można było sprawić, że chciałeś zdobywać świat.

autorytety 2

AUTORYTETY, dziesięć pionowo

Trzeba mieć? Ważny jest? Motywuje? Uczy?

A może to znów ta iluzja umysłu, gra mózgu wietrzącego szansę na własny wzrost i rozwój?

Kiedy odczuwasz niepewność w sobie, brak ci czegoś istotnego – łapiesz za wystającą poręcz przytwierdzoną do twardego autorytetu. Wrzucasz monetę w otwór prowadzący do portfela, słyszysz metaliczne brzęknięcie, kiedy uderza o inne monety i z nadzieją wpatrujesz się w usta, które objawią przed tobą prawdę. Mów, wyrocznio!

Czy zdajesz sobie sprawę, że kiedy usta się otworzą, zaczną niczym pająk pleść sieć wokół twojego umysłu, stwarzając pułapkę? Zgrabnymi słowami, często bez złych intencji, często dla własnej przyjemności, wyrocznia oplecie twój umysł kolejną warstwą informacji. Zależy to tylko od ciebie – bo to tylko ty decydujesz się stać nieruchomo, gdy sieć opada na twoją głowę.

Autorytety odbierają wolność tym, którzy dają się uwieść iluzjom, poprowadzić za rączkę. Tym, którzy decydują się odegrać rolę dziecka i usłuchać głosu: ćśśś, kochanie, ja wiem lepiej… Ja mam dyplom, ja potrafię stać prosto i mówić głośno, wyraźnie to, czego sam nie potrafisz wymyślić. Jam jest twój autorytet, lepiej się mnie słuchać.

autorytety 3

INSPIRACJA, dziesięć poziomo

Nie mówię, żebyś nikomu nie wierzył i nikomu nie płacił za wiedzę. Wcale też nie chcę powiedzieć, że to źle kiedy ludzie dzielą się swoją wiedzą. Nie chodzi mi o to, że ludzie udają, że wiedzą więcej i w ten sposób nabijają sobie kabzę na coachingu. Rzecz jest o tobie.

Myśl! Nie naśladuj bezmyślnie! Gdy usta się otwierają, przędą nić – wpraw w ruch swój kołowrotek i nawijaj ją na szpulkę. Nie bądź bierny.

Walcz z uczuciem małości, gorszości, „niedowiedzy”, „niedoumienia” – to nie fakty, to twoja subiektywna opinia o samym sobie. Testuj ją, by uzyskać nowe dane i zbliżyć się do osobistego obiektywizmu. Pozwól sobie sprawdzić swoje umiejętności i daj z siebie wszystko – nie udawaj głupszego, bo tak wypada. Zachowaj balans między wymądrzaniem się, a skromnością oraz między uczeniem się, a eksperymentowaniem. Zdrowy balans.

Wyrocznia wyrzuca z siebie swoją prawdę, a ty musisz się jej przyjrzeć uważnie. Niech wrzeciono twojego umysłu wprawi się w ruch, kiedy słyszysz jak ktoś „prawi mądrze”. Niech przewinie się przez nie wszystko, ale miej kontrolę nad ostatecznym kształtem sieci. Upleć ją samodzielnie, odcinając fragmenty nici w niepasującym do reszty kolorze.

Inspiruj się, nie wyznawaj.

Sprawdzaj, choćby eksperymentem logicznym.

Nie wierz naiwnie we wszystko, co widzisz i słyszysz.

Podążaj za intuicją, wewnętrznym głosem.

Ty wiesz najlepiej, co w twoim życiu się sprawdza.

W sytuacji zagrożenia, gdyby od tej wiedzy zależało twoje życie lub życie kogoś kogo kochasz – na jednym oddechu wyśpiewałbyś całą wiedzę. Stałoby się jasne, że od twoich autorytetów odróżnia cię jedynie brak odpowiedniego bodźca.

autorytety 6

PRZYZWYCZAJENIE, piętnaście pionowo

Nie jesteśmy sobie samym autorytetem. Zbyt szarzy, zbyt zwykli. Patrzymy dzień w dzień w swoje lustra, zaglądając w te same oczy. Nie wierzymy swoim ustom, kiedy plotą mizerną w naszej opinii nić, która nijak nie chce skleić się w sieć.

Poznajemy jednak prawdziwą gwiazdę naszego życia. Celebrytę na prywatnym podwórku. Kierujemy nań światło wszystkich reflektorów, których zasoby energii oszczędzaliśmy stojąc przed lustrem. Oto jest i nasza nowa wyrocznia. Mówią o nim, że jest Jaś. Ale my dobrze już wiemy, że to Jan I Wspaniały. On pokaże nam jak żyć.

Mijają miesiące – Jan I Wspaniały już wygrzany w świetle naszych reflektorów, sam schodzi z piedestału i staje się naszym Jaśkiem. Wciąż ciepły, ale już nie emanuje blaskiem. Lubimy go bardziej, znamy go lepiej. Jego zalety, które oślepiły nas za pierwszym razem wciąż nam się podobają, ale znamy też jego ciemne strony. Wiemy, że lubi podłubać w nosie. Że jest takim samym człowiekiem jak my. Zrównał się w czasie z naszym poziomem. I dobrze nam z tym, ale nie jest już wyrocznią – potrafimy ocenić jego słowa względnie obiektywnie.

Cóż się stało? Przywykliśmy, iluzje opadły wraz z momentem wyłączenia reflektorów.

I tak samo było z nami. Jako dzieci kierowaliśmy na siebie blask i głośno, dobitnie oznajmialiśmy światu: tu jestem, a teraz cicho, bo mówię!

Z biegiem czasu nasz własny autorytet u nas samych zmarniał. Zakurzył się. Aż wstyd go oświetlać. W zasadzie z przyzwyczajenia nie będziemy próbować.

autorytety 1

SAMOŚWIADOMOŚĆ, czternaście poziomo

Tymczasem ty sam jesteś jedynym autorytetem, jakiego powinieneś słuchać. I niech twój wewnętrzny krytyk zatka sobie usta, zanim będzie chciał krzyknąć, że tak nie można, bo inni wiedzą więcej, lepiej. On akurat mówi głupoty.

O swoim życiu wiesz wszystko. Czasem nie jesteś tego świadomy, bo wiedzę jaką posiadasz pokrywa kurz – nie sięgnąłeś po nią ze strachu albo braku wiary, że coś to zmieni. Masz najbardziej obiektywne spojrzenie na to, co jest dla ciebie dobre. Czasem jednak brak ci wiedzy co z tym zrobić. Wtedy idź do wyroczni i szukaj – pomysłu, nie wiedzy. Jeśli coś, po przestudiowaniu wewnętrznie, nadal wydaje się głupie – zdecyduj sam, co chcesz z tym zrobić. Może wyrzucić pomysł, a może go zmodyfikować? Zważ to wszystko dokładnie. Poświęć temu uwagę, czas, wysiłek.

Podejmij decyzję.

Włącz reflektory.

Stań na piedestale.

I krzyknij do wszystkich zebranych w twym umyśle osób – do dzieciaka, do wewnętrznego krytyka, do każdego kogo tam masz:

Tu jestem. A teraz cicho, bo mówię!

autorytety 7

Podsumowanie

Autorytety często nas ograniczają – tym różnią się od naszych inspiracji. Ja sam zauważyłem dopiero ostatnio, że wiele z moich blokad, które nie pozwalają mi spełniać się w pisaniu, rysowaniu, filmowaniu wynika bezpośrednio z tego, że na mojej głowie zaległa gruba sieć informacyjna upleciona ze wszelkich porad osób, które szanuję.

Kiedyś, kiedy jeszcze internet był tak wolny, że uczucie było takie jakby go wcale nie było, nie poddawałem się żadnym autorytetom, bo testowałem twardość ich dowodów na swojej hardości i buntowniczej naturze. Jeśli mogli podołać temu ze spokojem – mieli mój respekt, ale i tak nie chciałem ich słuchać, bo musiałem sam wszystko sprawdzać.

Teraz duża część mojego życia towarzyskiego dzieje się online (choć warto wspomnieć, że moje życie towarzyskie to mikrosfera mojego życia, bo jestem „nieludzki”, hah). Nie jestem w stanie podważyć autorytetów z internetu i ugrzęzłem w tych pajęczych sieciach. Nie spojrzę im w oczy, nie przetestuję ich w dyskusji. Nie zweryfikuję czy się zawahali, czy mówili spokojnie, ani tego jak zareagowali naprawdę na moje słowa. Wobec tej ułomności współczesnej komunikacji jestem bezradny. I zapomniałem, że w ogóle trzeba podważać autorytety. Odkryłem to ostatnio.

Dla mnie osobiście autorytety pojawiają się wtedy, kiedy nie czuję się pewnie na danym gruncie. Kiedy nie mam o sobie wystarczającej wiedzy i wydaje mi się, że nie posiadam pewnych cech – wtedy znajduję sobie autorytet. Po cichu go nienawidzę, bo zazdroszczę i odczuwam pustkę w sercu, tym większą im bardziej nie rozumiem samego siebie. Jednak teraz już rozumiem, że zrozumienie tego braku przez wgląd we własny świat, obiektywne ocenienie swojej sytuacji, a potem zastosowanie się do własnych mądrości i decyzji (zainspirowane nierzadko mądrościami innych) – przynosi ulgę, kieruje reflektory mojego świata na mnie i zwraca wolność. Mi i mojej dotychczasowej wyroczni.

Bo pamiętajcie, że wikłając się w taką grę cichej zazdrości, porównywania się, podążania – wikłamy w nią drugą stronę. I póki to gra przez internet i tylko tu – krzywda dzieje się tylko nam. Jednak w świecie rzeczywistym zatruwa relację.

A potem autorytet upada, a z nim iluzje. Odkrywamy, że papież też idzie za potrzebą, a prezenterka wiadomości obżera się hambuksami, aż jej ścieka musztarda po brodzie. I dopiero wtedy zaczynamy widzieć i czuć prawdziwe emocje, a nie na ślepo wielbić. Prawdziwe piękno jednak odkrywamy w przypadku naszych bliskich. Kiedy ich autorytet się rozpada, nasza miłość do nich staje się głębsza i przestaje być jednostronna.

Bo zauważyliście… Autorytety nie potrzebują pomocy.

A przynajmniej tak nam się wydaje.

 


Nie umiem pisać krótkich postów.

Ale wydaje mi się, że jeśli nie leję wody, to nie muszę.

Możecie mi powiedzieć czy tak jest, wysyłając mejla na listyczytelnikow@wujeklucyfer.pl albo wstępując do świątyni grzechu jaką jest facebook i mój fanpejdż.

Jestem Lucyfer.  A teraz cicho, bo jest czwarta w nocy i chcę spać!

*Lucyfer I Wspaniały zstępuje z piedestału*

Facebook | Instagram | Snapchat: @wujek.lucyfer |  Szatany Internetu 2.0

autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety autorytety