Będę pluł na społeczeństwo

Uciekam coraz bardziej z internetu. Powód tego jest prosty – do internetu przeniosło się wszystko, czego nie znosiłem za czasów szkoły.

W szkole mnie gnojono. Mieszano z błotem. Więc uciekłem do internetu, gdzie było zabawnie, ludzie mieli podobne zainteresowania i przeżycia. Łatwo było uciec od tych, których nie lubiłem. Dobrze się bawiłem. Dopóki nie pojawiło się w internecie całe społeczeństwo. Czy to oznacza, że jestę hipsterę? Może. Chociaż u mnie nie o robienie na przekór modzie się rozbija, a o to, że nie znoszę ignorantów, kłamców, hejterów, marud (lista mogłaby się ciągnąć jak papier toaletowy). Nie znoszę i już. Jeśli mam do wyboru siedzieć samemu w domu lub siedzieć w internecie/pośród ludzi, których nie lubię, to wybór jest prosty i oczywisty.

Coraz częściej stwierdzam, że nic tu po mnie (w internecie). Gdzie nie pójdziesz w sieci, tam to samo, co było w szkole. Wyśmiewanie się, obrażanie, krzywe akcje, robienie sobie beki z kogoś, kto jest inny. Nie toleruję takiego zachowania. Mam alergię, objawiającą się przemożną chęcią wymierzenia sprawiedliwości. Jestem idealistą, a jednocześnie i pragmatykiem. Z jednej strony wierzę w bezinteresowność i dobro pojedynczych ludzi. A z drugiej nie wierzę w społeczeństwo i unikam go. Uwielbiam ludzi pozytywnych i takich, których łatwo przekonać, że „można”. Są dla mnie jak miód na rany. Ze względów praktycznych nie nienawidzę nikogo. Stosuję zamiennik – brak zainteresowania. A więc nie interesują mnie osoby takie, jak pospolicie spotykane w gównobojniach. A za takie uważam w tej chwili fora, Facebookowe grupy i fanpage, Youtube, Twittera. Uważam, że Instagram, Snapchat i Facebook jako taki są w porządku. Dlaczego? Bo mogę tam odseparować od siebie nienawistników. W prosty sposób. Snapchat ma to z automatu. Niestety mam chyba trochę za stary telefon, ale darzę ogromną sympatią Snapchata. A to dlatego, że nie ma w nim szansy na komentarze, gównoburze itd. Instagram pozwala stworzyć przestrzeń prywatną. Podobnie Facebook, dzięki opcji publikowania w różnych kręgach. Podoba mi się to, dlatego że mam nieustającą i silną potrzebę odseparowania się grubą na milion lat świetlnych ścianą od ludzi, którzy nie rozumieją, że inne znaczy CIEKAWE, a nie złe. Lubię kontrolowane środowiska. Przychylam się więc do stworzenia takiego na własny użytek. Do stworzenia LUCHUB’u.

Całe szczęście, że poza internetem istnieje świat, w którym ludzie są jak zombie i niemal ich nie ma! Mam gdzie pójść. Tam, gdzie nie ma ludzi. Zombie są okej.