Kilka słów o transpłciowości

Jestem przeciwny twierdzeniu, że ludzie nie potrafią czegoś zrozumieć – dlatego nie mam pretensji, jeśli nie rozumieją i cierpliwie tłumaczę. Pomyślałem, że warto powiedzieć coś na temat transseksualizmu. Uwaga, mówię:

Lucyfer urodził się jako kobieta, ale nigdy nie było tak, że chciał zostać mężczyzną. Wiele osób popełnia ten drobny, ale znaczący błąd przez niezrozumienie, że Lucyfer zawsze BYŁ MĘŻCZYZNĄ. Nie chciał stać się, a zawsze BYŁ. Nie zawsze był tego świadom, bo przez większość czasu jego płeć odczuwana i cielesna nie stanowiły centrum jego świata – bardziej interesowały go sporty, zwierzęta, książki i Harry Potter. Przede wszystkim był kociarzem, książkolubem, filmolubem i człowiekiem z wielkimi marzeniami. A płeć to jest bardzo intymna sprawa człowieka, ale jednocześnie nie jest jakaś kluczowa.
Jednak warto zwrócić uwagę raz jeszcze na najistotniejszą część tego wpisu, by poszerzyć swoją wiedzę na temat świata. Osoby transpłciowe nie chcą stać się mężczyzną/kobietą. One JUŻ SĄ, ale ich ciało nie odpowiada tej tożsamości.

Edit: Proszę o wzięcie pod uwagę, że to moje osobiste przemyślenia motywowane tym, że sam myślałem w taki sposób, jaki przedstawiłem. Sam popełniałem te błędy i bardziej niż krytyka jest to autoanaliza. Tak naprawdę nie miałem takich problemów, bo rzadko zwracam aż taką uwagę na to, co i kto o mnie powiedział. Interesuje mnie głównie przyszłość i to, co można jeszcze dobrego zrobić, przeżyć, spróbować. Nie zamierzam się rozwodzić nad własnym nieszczęściem, użalać nad własną transpłciowością. Zamierzam osiągnąć swoje cele, jakimi jest między innymi rozwój osobisty i emocjonalny. Mój blog jest narzędziem w tych dążeniach i głównie ma służyć mi. Wiele osób tego nie zrozumiało, co widać w komentarzach pod tym wpisem. Ja nikomu nie zamierzam mówić jak ma żyć, ani wskazywać co jest właściwe, a co nie. Ja opisuję swoje życie, bo w swoim każdy powinien decydować co jest właściwe, a co nie – a do cudzego nie powinien się wtrącać. Piszę takie rzeczy dla siebie i dla osób, które chcą zrozumieć. Pozostałe zapraszam do innych wpisów albo na inne blogi. 


Jestem całkowicie i kategorycznie przeciwny twierdzeniu, że tożsamość opiera się na tym, co widać na zewnątrz. Tożsamość jest w głębi serca i duszy.

Inny przykład? Jestem bogaty. Nie „chcę”, a już jestem, mimo że stan portfela tego nie oddaje. Ale ja jestem bogaty w zdrowie, siłę umysłu, inteligencję, motywację. Zawsze jestem bogaty w uśmiech i w pozytywne spojrzenie na świat. Jestem bogaty, bo mam rozliczne talenty. Jestem bogaty, bo mam cudowną mamę i świetną psiapsiółkę. Jestem bogaty, bo mam książki, mam internet, mam znajomych, mam całą masę rzeczy i potencjału wokół siebie. A przede wszystkim to jestem bogaty, bo jestem. Nie ma nic cenniejszego niż życie. Pieniądze przy tym, co mam to jedynie dodatek, o który się staram, bo uważam, że będzie mi pasował.
No i nigdy nie byłem kobietą. Zawsze byłem facetem. A to jakie ciało posiadam to i tak rzecz niezależna ode mnie, choć wiele mogę zrobić dzięki medycynie jaką rozwinęli ludzie przez swoją ciekawość świata i chęć pomocy. To jest aż tak proste!