Niepotrzebna potrzeba

Wiecie, co nas unieszczęśliwia najbardziej w życiu? To, że chcielibyśmy mieć, a nie mamy. Poczucie braku: braku pieniędzy, braku możliwości, braku miłości i partnera, braku (wstaw dowolną rzecz, która jest ważna w Twoim życiu). Samotność i inne rzeczy.

Przeczytałem bardzo mądry i jednocześnie prosty artykuł na blogu PathofLove.pl, który polecam. Ja już nie pisuję takich porad – nie mój kawałek chleba, jak się okazuje. Jednak z chęcią odniosę się do tego artykułu pisząc o swoich doświadczeniach, które sprawiają, że uważam to za całkowitą i świętą prawdę. W końcu nie polecałbym czegoś, czego nie sprawdziłem na jedynym słusznym króliku doświadczalnym – sobie.

Potrzeby są niepotrzebne. Część z nich nas unieszczęśliwia – zazwyczaj możemy poznać to po tym, że myślimy o czymś co obiektywnie jest albo neutralne (albo wręcz cudowne), a powoduje u nas „wielkie nieszczęście”. Żal, ból dupy i gorycz. Dlaczego? Bo nie mamy tego, co mogłoby nas zmienić, uszczęśliwić itd. Musimy na to czekać, pracować albo nigdy się nie doczekamy, nigdy nie będzie nas stać.

Jak śpiewa Coma:

Na pewno czułeś kiedyś wielki strach
Że oto mija twój najlepszy czas
Bezradność zniosła cię na drugi plan
Czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas

 Wydaje nam się, że potrzebujemy nowego telefonu, ładnego partnera, mieć większe cycki albo nie mieć w ogóle cycków. Kładziemy nacisk na zewnętrzne objawy potrzeby, ale leczymy… no właśnie, objawowo. Kupujemy telefon, zdobywamy najpiękniejszą „dupę”, powiększamy cycki albo je usuwamy. I to nie byłoby takie złe, gdyby wynikało z prawidłowego „leczenia” swojej duszy. Najlepiej będzie, kiedy opiszę wam swój własny przykład. Może być nieco chaotyczny, ale to są moje uczucia, więc raczej to zrozumiałe, że burdel 😉

Zakręciłem się mocno na temacie YouTube. Chciałem być najlepszy, chciałem mieć fejm itd. Oczywiście nie rozumiany tak, jak rozumieją to gimbusy naszych internetów. Ja rozumiałem to jako bycie najlepszym sobą i fejm jako możliwość pozytywnego wpływu na innych ludzi (co akurat mi się udało i udaje). Jednak mimo tego, że tworzyłem coś, co się podobało i co było w jakiś sposób ważne dla innych – szło mi coraz gorzej. Wypalałem się, bo nie miałem pomysłu, bo było coraz gorzej, bo nie miałem sprzętu, bo nie miałem możliwości, bo nie miałem operatora, współautora, helikoptera, wahadłowca kosmicznego, różdżki Pottera, blebleble. Upraszczając – wytłumaczenia miałem różne. Jednak możecie bardzo prosto podsumować to, co mnie gniotło – czegoś mi ewidentnie brakowało. Ale czego? Czy naprawdę potrzebowałem różdżki Pottera i operatora kamery albo nowego sprzętu? Nie sądzę…

Widzicie, żeby osiągnąć coś nie trzeba się zmuszać do znoszenia tego uciążliwego braku, ani do gruntownego leczenia objawów (w tym konkretnym wypadku: zakup sprzętu, znalezienie pomysłów, operatora, sprzedanie nerki za różdżkę i helikopter). Trzeba jedynie zrozumieć, co jest prawdziwą potrzebą, która stoi za tymi objawami. Ja zrozumiałem, że nagrywam, bo chcę zostać wysłuchany. Chcę zostać zauważony, doceniony i by mój potencjał służył innym ludziom. To jest moje pragnienie. Jednak jako, że nie byłem świadom tego, że to ja sam powinienem sobie to dać – zacząłem szukać tego zewnętrznie. A tak naprawdę potrzebowałem przestać mówić sobie, że moje emocje są nielogiczne i nieuzasadnione. Potrzebowałem samemu sobie zdjąć cenzurę, wysłuchać siebie. Zauważyć siebie i docenić to, co mam w sobie „najsłodszego”. Nie czekać, nie gorzknieć, nie patrzeć jak mija mój najlepszy czas. Po prostu całym sobą „objąć” siebie. Uświadomić sobie, że istnieję w naturalny sposób – przecież moja osobowość nie jest wymuszona, nie jest skopiowana, powielona ani nie pojawiła się na tym świecie w wyniku anomalii. Urodziłem się, więc taki był plan – miałem żyć. Akurat moi rodzice nie zaliczyli wpadki (chyba). W każdym razie przynajmniej moja matka mnie chciała i chce. Jestem tutaj, może Bóg tak chciał? Można rozmaicie to wytłumaczyć, ale tak czy inaczej ostatecznie chodzi o to, że nie jestem przestępcą dlatego, że żyję. Życie, istnienie i bycie sobą to nie przestępstwo. Inaczej koty wyginęłyby w kilka lat po tym, jak się uformowały jako gatunek 😉 Natura eliminuje sama z siebie to, co „uważa” za nieprawidłowe. Zadaje temu śmierć – to brutalne i trochę okrutne, ale właśnie taka jest natura. Przede wszystkim dlatego, że nie myśli w takich kategoriach jak my. 

Potrzebowałem nie uwagi widzów i ich pozytywnych reakcji – a swojego własnego pozytywnego zainteresowania swoją osobą. Zaprzestania krytykowania siebie, podjęcia próby znalezienia w sobie kilku rzeczy, które mogę docenić. Potrzebowałem zignorować swoje niedoskonałości albo i przemienić je w silne cechy. Kiedy to zrobiłem youtube samoczynnie odszedł w niepamięć (trochę nad tym boleję, bo jednak co pasja to pasja – ale obiecałem sobie, że nie rezygnuję całkowicie). Niewiele na to poradzę, w końcu nie mogę sprzeciwiać się sobie. Myślę, że kiedy zaspokoję swoje potrzeby w zakresie osobistego poszanowania to być może wrócę do YouTube (albo gdzie indziej – chodzi o wideo). Jeśli tak będę chciał wyrazić siebie – w naturalny sposób sięgnę po kamerę i nie będę odczuwał tych wszystkich złych emocji, które miałem zmuszając się do kolejnych odcinków.

I tutaj myślę, że najlepiej to wszystko podsumuje cytat z tegoż w/w artykułu:

Intencja i wybór

Żeby nie było wątpliwości. Po uwolnieniu się od iluzji potrzebowania i przekroczeniu poziomu pożądania, będąc od nich wolnym nie stajemy się bierni, ani nie tracimy motywacji do życia. W rzeczywistości jest odwrotnie. Potrzeby i pragnienia zostają zastąpione prostymi dojrzałymi decyzjami, zdrowym rozsądkiem, intencją, zaangażowaniu i osobistym wyborom. Cele stają się inspiracją do przejawiania się wewnętrznych stanów radości, szczęścia, miłości, wdzięczności, empatii i współczucia, a ich realizacja przebiega z oddaniem, ochotą, energicznością i skupieniem. Odnosząc to do potrzeby znalezienia partnera. Dalej będziesz zainteresowany jego poznaniem, ale nie po to, by wypełnić nim samotność, ale po to, by dzielić z nim swoją miłość, i dlatego, że po prostu lubisz (ale już nie potrzebujesz) bliskość fizyczną z drugą osobą.

I właśnie taką dojrzałą decyzją, pełną dobrych emocji będzie w przyszłości powrócenie do pasji kręcenia filmów w formacie vloga. Brakuje mi tego, ale wciąż nie jestem na to gotowy. Wciąż mam jakieś wewnętrzne zagmatwania i niespójności. Wciąż nie znam niektórych swoich prawdziwych potrzeb, ale obserwuję ich objawy – pożądanie w stosunku do zewnętrznych rzeczy. Po objawach można spokojnie poznać jaka potrzeba wewnętrzna je powoduje – wystarczy zastosować metodę opisaną przez Bartka 🙂 Pytać, odpowiadać i pytać! Jak mistrz Oogway z Kungfu Pandy – 30 lat siedział w jaskini zadając sobie jedno pytanie: kim jestem?

115 Lekcja Miłości: Iluzja potrzebowania

 

http://pathoflove.pl/potrzeba-to-iluzja/

potrzeba potrzeba potrzeba potrzeba potrzeba potrzeba