Paradoks bycia sobą

Bądź sobą – ile osób tak naprawdę rozumie, co to znaczy?

Spotkałem się z tym, że ludzie raczej opacznie rozumieli, co mam na myśli, kiedy mówię o byciu sobą. W końcu – kim ja jestem, jeśli nie sobą? Czy jestem listonoszem? Krysią-zdzisią ze sklepu? Nie! Wciąż jestem sobą! Cóż – w sumie to prawda, że zawsze jesteśmy sobą, co by się nie działo. Sobą udającym, że podoba nam się prezent (tak wypada); sobą udającym, że chce nam się iść na imprezę (kiedy nam się nie chce) itd. Ale we wszystkim tym, co mówię nie należy doszukiwać się haczyków i dziur w całym – sens jest uniwersalny. Każdy może być szczęśliwy, mój sposób na to to bycie sobą. Jednym się podoba, innym nie pasuje (wolą np. bycie szczęśliwą mamą) – nie widzę w tym nic złego. W końcu i tak zajebiście, że komuś się podoba – jesteśmy tak odmienni od siebie, że to aż dziwne, że się rozumiemy 🙂

Myślę, że obie strony mają rację. Kiedy coś udajemy (żeby zrobić komuś przyjemność lub nie robić przykrości albo dlatego, że po prostu głupio nam postąpić inaczej) to wciąż jesteśmy sobą. Udającym kogoś, kim nie jesteśmy. Tak, to paradoks i nie, nie ma większego sensu. Właściwie mógłbym równie dobrze napisać: Tak, to życie i nie, nie ma większego sensu. Sensem życia jest życie! Natomiast ja, przez bądź sobą (i całą moją książkę, posty, filmy) rozumiałem: BĄDŹ SZCZĘŚLIWY W NAJPROSTSZY SPOSÓB JAKI ISTNIEJE! Odpuść sobie trochę, zainwestuj w swoją siłę. Nie licz, że pojawi się znikąd tylko po prostu ją stwórz. Ale przede wszystkim: to mnie, Lucyfera, uszczęśliwia, sprawdź czy może i ciebie. W końcu bycie Bogiem i wiedza o wszystkim, w tym o tym dlaczego jesteś szczęśliwy/nieszczęśliwy to nie moje zadanie. Ja jestem zwykłym kolesiem, który po prostu chce pomagać ludziom znaleźć swoją ścieżkę. Bo moja jest właśnie taka.

Także czy nazwiesz to byciem sobą, szczęśliwym życiem, odpuszczeniem sobie czy zmotywowaniem się, czy uwolnieniem lub zdyscyplinowaniem w dobrą stronę, czy wkroczeniem na swoją życiową drogę albo odnalezieniem celu w życiu – masz rację. Co do swojego własnego życia możesz być pewien, że to co płynie z serca i wyraża miłość w jakikolwiek sposób (przez pasję, miłość do siebie i świata, zwierząt i pozostałą nieskończoność rodzajów miłości) – jest dobre dla Ciebie. Czy dla innych jest też dobre? Może. Może nie. Nie przewidzisz tego, to zależy od tego jak oni widzą swoje życie – na szaro czy na kolorowo – i od innych rzeczy, których nie widzisz, bo kryją się w nich samych tak głęboko, że nawet oni ich nie dostrzegają. Nie jesteś Bogiem, nie wiesz wszystkiego i wydaje mi się, że to nie przekleństwo, a dar. Ponieważ jeśli nie wiesz – nie musisz się ustosunkowywać. A jeśli Bóg wie wszystko – cóż… Musi być naprawdę potężny, żeby znieść taki ciężar. Albo po prostu lubi nas podglądać.