Pathfinder

Strasznie ciężko jest się odnaleźć nie mając żadnych wskazówek. A tak jest zawsze, kiedy robisz coś, co jest precedensem. Nigdy się nie zdarzyło i nikt tego nie opisał. Stawiasz pionierskie kroki na drodze swojego życia.

Jednocześnie jesteś osobą, która nie poszła tą samą, udeptaną drogą, co inni. Masz szansę osiągnąć coś innego. To dobrze! Dlaczego? Ponieważ większość ludzi idzie tam, gdzie inni poszli. Sznurkiem jak gąski. Dla jednego kończy się to sukcesem, bo wybrał tą drogę sam w oparciu o analizę swojego życia i talentów. Dla innego jest punktem wyjścia do dalszej drogi w pogoni za szczęściem i spełnieniem. A inni kluczą, wciskają się w czyjeś buty i grożą Bogu pięścią, bo te okazują się za małe lub za duże.

Coś o tym wiem. Sam próbowałem cudzych butów. Próbowałem też znaleźć własne, przebierając w różnorodności towarów, jakie są dostępne. Tyle zawodów! Jestem taki młody i mogę ze swoim życiem zrobić dosłownie wszystko! Tylko… CO? Kiedy masz taki szeroki wybór i tyle możliwości to tak naprawdę jesteś w dupie. Źle jest zarówno nie mieć wyboru, jak i mieć zbyt duży. Wiesz, co musisz zrobić? Próbować. Próbować nawet na chybił trafił, zmieniać zdanie. Mierzyć się ze znajomymi, którzy pukają się w czoła i przewracają oczami, kiedy słyszą twój NOWY i GENIALNY pomysł. Musisz mieć jaja, żeby wzruszyć ramionami, kiedy zmieniasz zdanie, a otoczenie mówi ci: PRZECIEŻ BYŁEŚ TAKI ZDECYDOWANY! Kpią z ciebie, bo podchodzisz z równym przekonaniem do każdego pomysłu. Nie masz zielonego pojęcia, który będzie tym jedynym, więc nie chcąc zapeszać wszystkie traktujesz jako TE JEDYNE. W końcu nie chcesz obrazić miłości życia, gdyby przypadkiem ci się trafiła…

Próbujesz więc tych różnych pomysłów na siebie i okazuje się, że każda z tych porażek w byciu kimś daje ci precyzyjne informacje o tym, czego nie chcesz i zawęża pole poszukiwań. Każda porażka mówi ci, co tak naprawdę się kryje w środku, w tobie. W końcu masz cały zestaw wymagań i swoich możliwości, który zawęża znacznie pole wyboru. Dzięki temu wybór staje się możliwy. Jeszcze jakiś czas temu miałeś orgię możliwości, a teraz możesz wybierać pomiędzy ograniczoną ilością. Jest łatwiej. Tak jakby, bo czasem może się okazać, że twoje własne możliwości zaskoczą cię tak bardzo, że w nie nie uwierzysz i będziesz szukać innej opcji.

Chyba nie warto odrzucać tego do czego rwie się serce i dusza, przy czym śpiewa i tańczy ci w środku stado małych (___________ nazwa ultrazajebiaszczego zwierzaka). Odrzucając te małe (________) sprawiasz im przykrość. Sobie sprawiasz przykrość. Nie mówiąc już o tym, że to jest tak, jakbyś wszedł na  jasną, prostą i wygodną drogę do celu i zrezygnował stwierdzając, że to niemożliwe. Czy zrobiłbyś to w realnym życiu? Nie. Może niepewnie, nie do końca wierząc we własne szczęście, ale poszedłbyś tą drogą i zaczął się nią cieszyć. A w końcu już nie byłoby nic oprócz tej drogi. Tak jest, kiedy znajdujemy prawdziwą pasję. Życie zaczyna się układać, kiedy powierzymy jej całe swoje zaangażowanie i włożymy w nią całe serce.

Co z tego, że nikt wcześniej tędy nie szedł. Albo, że nikt podobny do ciebie tego nie próbował. A może nie ma podobnych do ciebie w twoim otoczeniu i dlatego nie znasz takiego przykładu? Oczywiście, możesz poszukać w Internecie takiej wiedzy. Ale po co? Czy nie ważniejsze jest by samemu spróbować zostać pathfinderem? Odkryć coś, czego nikt nie odkrył? Albo przynajmniej poczuć dreszczyk emocji związany z odkrywaniem, bo nie musisz być jakimś niewiadomo kim, kto wygrzebie spod ziemi badyla sprzed 15 milionów lat, którym jakiś zwierzak drapał się po tyłku. Wystarczy, że czujesz się jak ktoś taki. Że to cię ekscytuje.

Myślę, że wreszcie znalazłem swoją drogę. Nie wierzę w to, bo już tyle było „moich dróg”. Na szczęście u mnie nie oznacza to, że nie spróbuję. Właśnie dlatego, że nie wierzę mnie to tak ekscytuje. Nie wierzę, bo nie chciało mi się uczyć matematyki. Nie wierzę, bo nie widziałem na oczy nikogo takiego. Ale zbyt mocno mnie kręci temat, żebym odpuścił. Jest nierozsądny i jednocześnie czuję się stworzony do tego, by się nim zajmować. Mógłbym godzinami mówić na ten temat. Myślę, że to jest moja prawdziwa miłość. Ale kto wie… Może to kolejne zauroczenie? Dowiem się na pewno, kiedy zaczną się pierwsze kłótnie. Inne wielkie miłości tych kłótni nie przetrwały i stąd wiedziałem, że nie jest mi z nimi po drodze. Chciałbym powiedzieć, że teraz zakochałem się w inżynierii kosmicznej, ale nie… Kocham ją od jakiegoś czasu tylko nie potrafiłem tego zauważyć. Ignorowałem to. W końcu… nie chciało mi się uczyć matematyki. Ale jeśli to prawdziwa miłość, to pewnie takie poświęcenie będzie czystą przyjemnością…