Blogerzy Zero Waste – The Guardian, 2016

zero waste blogerzy

Blogerzy Zero Waste

Gdzieś na grupie Zero Waste Polska, w ciągu tego tygodnia natrafiłem na dyskusję o krytyce i czepialstwie. Odruchowo zastanowiłem się czy mogę jakoś wesprzeć ludzi, którzy mają pasję i nie chcą jej stracić przez nieprzyjazne im osoby oraz dla tych, którzy dopiero zaczynają i mogą się zniechęcić przez taką postawę. I tak, mogę. O takich postawach, osób ostro krytykujących małe kroki początkujących, jest artykuł, który w 2016 roku ukazał się w serwisie The Guardian.

Continue reading „Blogerzy Zero Waste – The Guardian, 2016”

Świadomy konsumpcjonizm to kłamstwo

konsumpcjonizm

Tłumacz: Wujek Lucyfer

Lektura na niedzielę – długa, ciężka, moralizująca. Ostrzegam, że niektórych może urazić (chociaż warto pokonać ograniczenia jakie stawia ego i jego iluzje). Nie jest to tekst mojego autorstwa – ja nie posiadam aż takiej wiedzy, by tak rugać ludzi! Dodatkowo warto wspomnieć, że większość realiów opisanych przez autorkę pochodzi z USA. Trzeba wykazać inicjatywę własną, by przełożyć sobie tekst na polskie realia. Ale właśnie o tej inicjatywie mówi autorka na końcu.
A na samiuteńkim końcu dopisałem jeszcze swoją myśl.
Skoro już ostrzegłem, pouczyłem i doinformowałem – zapraszam do czytania tych, którzy mają na to nerwy, żywią się negatywną motywacją lub tak bardzo chcą coś zmienić, że żadna negatywna prelekcja ich nie ostudzi.

Tłumaczenie tekstu ze źródłaartykuł QUARTZ

Continue reading „Świadomy konsumpcjonizm to kłamstwo”

Wegańskie kompendium

 

Wegańskie kompendium – ciąg dalszy

Wegańskie – obiecana kontynuacja. Dzisiaj mniej mojej historii (była w poprzednim poście), więcej moich odkryć i nastawienia do tego zielonego. Obiecuję, że będą też inne posty, niż o ekologii i weganizmie, ale na razie mam ochotę właśnie na takie. Może bym nie miał, gdybym wciąż jadł mięso. Ale nie jem, więc mam.

Continue reading „Wegańskie kompendium”

Wegańska dieta – masakra blenderem mechanicznym, 2017

 

Dzień dobry, żrę trawę

Jestem początkującym weganinem – i dobrze mi! Od lutego nie jem mięsa, staram się nie jeść nabiału, jajek i innych niewegańskich dziamdziamów. Jako, że nie jestem jeszcze do końca zielony w temacie weganizmu (gdybym był całkiem zielony to mówilibyście mi mistrzuniu i błagali o moje przepisy) – wypowiem się. Uważam, że w internecie jest zdecydowany niedosyt amatorszczyzny i początkujących, którzy nie wstydzą się swoich błędów i początków. No może nie na youtube (tam nikt nie ma wstydu), ale jednak. Dzisiaj opowiem Wam o wegańskim szaleństwie z piekła rodem. Czyli moim własnym.

Continue reading „Wegańska dieta – masakra blenderem mechanicznym, 2017”